niedziela, 21 października 2012

Another, ordinary day.

Tak się zastanawiam po co to robię. Dlaczego zanim pozwolę sobie coś zjeść najpierw sprawdzam, czy aby nie jest to zbyt kaloryczne? Po jaką cholerę ważę nawet mleko sojowe?

Ofelia, why????? 
Why do you do this??
Oh, I know. I just don't want to feel like a fucking pig!
But you're not...
Yes, I'm fat!!!
No, you're not...
Yes I'm...
No, you're not...
Yes I'm...
No, you're not...
Yes I'm...
No, you're not...
Oh, maybe I'm not.
XXXXXX
Oh, wait. I've just looked in the mirror...
And fat is all that I can see.

A teraz na poważnie. Dlaczego nie mogę czuć się komfortowo we własnym ciele? Codziennie w szkole, na ulicy, w autobusie widzę dziewczyny grubsze ode mnie. Tylko co z tego, że jestem chudsza? To one noszą ubrania, które ja założę dopiero wtedy, gdy się odtłuszczę. To one jedzą i nie zastanawiają się potem, czy nie lepiej iść i nie skończyć nad kiblem z palcami w gardle. To nie one marnują czas na łażenie po sklepie i dotykanie oraz oglądanie każdego napotkanego produktu. What the hell is wrong with me?! W ogóle przez to całe odchudzanie czuję się taka... pusta i próżna. Ludzie mają prawdziwe problemy. To nie ja śpię na ławce na dworcu. To nie mnie torturują, bo mieszkam w kraju, gdzie wszyscy muszą myśleć tak samo. To nie mnie umiera na rękach najważniejsza osoba na świecie. W czasie, gdy ja liczę kalorie albo zastanawiam się, czy brzuch mi za bardzo nie odstaje to ktoś inny umiera z głodu. Nie dlatego, że miał taką fanaberię i pewnego dnia postanowił: Oh, nabawię się zaburzeń odżywiania. To takie 'cool'! Po prostu miał nieszczęście urodzić się gdzieś, gdzie LUDZIE są wyzyskiwani i dostają miskę ryżu dziennie dla czteroosobowej rodziny, bo jakiś człowiek(???) musi sobie kupić prywatny odrzutowiec. A ja co? Dla mnie dramatem są odstające boczki. Nie no, po prostu świetnie!! Nie dość, że gruba to jeszcze pusta.....
Dobra skończ się nad sobą użalać. Nie masz pięciu lat.

Przepraszam, ale ta notka nie miała tak wyglądać. Teraz jednak czuję się... oczyszczona(??). Nie wiem, jak to lepiej ująć. Wylałam swoje żale na klawiaturę i ogarnął mnie jakiś spokój. I nie mam zamiaru się za to winić. Chociaż jest tyle spraw o których chciałabym napisać, ale zwyczajnie nie wiem w jakie słowa je ubrać.
Bilans:
- płatki owsiane na wodzie - 140 kcal
- jogurt do picia - 90 kcal
- 1,5 wafla ryżowego - 54 kcal
Razem: 284 kcal
Kilka kilogramów mniej i kogoś czeka wymiana połowy garderoby ;)

 

2 komentarze:

  1. Też czasami jest mi głupio. Wyrzucam jedzenie albo rzygam, a ludzie umierają z głodu...

    Zazdroszczę bilansu ;) Trzymaj się.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz co? Nieraz nachodzą mnie bardzo podobne myśli, ale ja sama wybrałam taki styl życia, dlatego nie narzekam. Moim zdaniem nie można porównywać problemów, bo każdy ma swoje i dla niego to są duże problemy, podczas gdy dla innych ludzi są nieistotne.

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie:

    http://do-the-unthinkable.blogspot.de/

    OdpowiedzUsuń