NIGDY NIE PROWOKUJCIE WYMIOTÓW!!
Spróbujesz raz, drugi, trzeci... dwudziesty.
Bulimia to zwykła suka.
Naprawdę nie warto się jej nawet przedstawić.
Mia spadaj! To nie ciebie chcę!
Jednak dzisiaj zjadłam tylko/aż 660 kcal. Oczywiście prawie połowa z tego to kalorie z rogalika z nadzieniem toffi. Ale i tak uważam to za mój mały sukces, bo normalnie(?) stwierdziłabym, że nawaliłam i teraz mogę na legalu się nawpierdalać. Już miałam te chipsy w ręce, ale wtedy pomyślałam sobie: ' O nie, nie poddasz się. Nie mam mowy. Jesteś silna, dasz radę. DIETA TRWA CAŁY CZAS A NIE OD JUTRA!'. I co? A to, że teraz mój bilans to 660 kcal, a nie 6660. Jupiii!!! Głupia szóstka, a tak cieszy. Kurczę, właśnie w tym momencie nie mogę przestać się uśmiechać. Uświadomiłam sobie, że naprawdę zrobiłam mały postęp. Tak, tak, tak!!!!! Przecież normalnie zrobiłabym sobie z pięć kanapek z górą żółtego sera i pochłonęła to w ciągu nanosekundy a później skończyłabym ze szczoteczką do zębów w gardle. Niestety, wiadomo po co :(. Pewnie użalałabym się też nad sobą i twierdziłabym, że jaka to nie jestem biedna, skrzywdzona i w ogóle. Jednak to ja wygrałam, nie jedzenie. I'M SO FUCKING PROUD OF MYSELF !!
Chociaż, gdyby nie rady pewnej osoby, pewnie nie odnalazłabym w sobie siły. Właściwie się nie znamy, ale jeśli to czytasz to:
GRETA, DZIĘKUJĘ :*
Twój blog, teksty z radami
oraz
Twoje podejście do diety
działa na mnie motywująco
i daje kopa do działania.
Uczucie sukcesu, nawet takiego tyciego, smakuje o wiele lepiej, niż cholerna czekolada.



Oj, nie Ty jedna masz siły na chudnięcie dzięki Grecie. Mi jej blog daje tak niesamowitego kopa i jest tak dużą motywacją, jak jeszcze nic w życiu. Pozdrawiam,
OdpowiedzUsuńTemi
www.rozmiar36.blogspot.com
Oczywiście, że to czytam!
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę, że moje rady Ci pomogły. Ja przez jakiś czas wymiotowałam, ale wygrałam z tym - Ty też możesz.
Cieszę się, że posłuchałaś moich rad. Bardzo trudno jest nie rzucić się na jedzenie, jeśli już zjadłaś jedną zakazaną rzecz, ale to jest właśnie sztuka, którą musimy mieć opanowaną. Bez tego nie schudniemy. Rzucanie się na jedzenie prowadzi do tycia, wiadomo. A my przecież chcemy schudnąć, więc walka z napadami to absolutna podstawa.
Pozdrawiam serdecznie :*
Widzę, że jesteś pełna motywacji. Bardzo dobrze. Mam nadzieję, że rzucisz szczoteczkę do zębów w kąt. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuń